MOJA MISJA

Od wielu lat serce bije mi w rytmie jednego słowa: Pamięć.

W Wielkiej Brytanii prowadzę samotną ale nieustępliwą walkę o nazwiska, które Polska miała prawo zapomnieć – a nie miała prawa porzucić.

Odnalazłem, udokumentowałem, zarejestrowałem jako „Grób Weterana walk o wolność i niepodległość Polski setki grobów polskich bohaterów a 246 z nich, wziąłem pod osobistą opiekę. Są to groby polskich weteranów – żołnierzy generała Hallera, generała Andersa, generała Maczka, Sosabowskiego. Żołnierzy naczelnego wodza – generała Sikorskiego. Bohaterów z Monte Cassino, lotników z Bitwy o Anglię, Sybiraków, uczestników kampanii wrześniowej 1939 roku. Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, partyzantów Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej, Legionistów marszałka Piłsudskiego, Powstańców Warszawskich, Powstańców Wielkopolskich czy nawet legionistów generała Bema. Groby, które dekady wcześniej przestały być odwiedzane. Bez imienia. Bez znicza. Bez Polski, godności i pamięci.



Każdego z nich odnajduję jak syna, którego nikt nie szukał. Każdego oznaczam tabliczką z orłem – żeby świat zobaczył: tu spoczywa Polak, który nigdy nie złożył broni.

Organizuje eventy rocznicowe i historyczne, spotkania, apele poległych, dla pamięci, dla następnych pokoleń.

Kręcę filmy – krótkie, surowe, czasem łamiące głos – z odnalezionych grobów i z oczu rodzin, które po ponad 80 latach dowiadują się, gdzie spoczywa ich dziadek, wujek, ojciec.
Te kilkuminutowe nagrania dotarły już do setek tysięcy serc na całym świecie. Budzą dumę. Budzą wstyd. budzą łzy. I – co najważniejsze – budzą chęć działania.


Nie biorę za to ani pensa.
Nie mam wolnych weekendów.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem „na urlopie”.
Są za to dziesiątki tysięcy przejechanych kilometrów, archiwa do trzeciej nad ranem, ręce poplamione tuszem i poranione od pracy… i te jedno nieustanne uczucie: jeszcze jedno nazwisko, jeszcze jedna historia, jeszcze jeden raz musze to zrobić.

Bo jeśli nie ja – to kto?
Bo jeśli nie teraz – to kiedy?

To nie jest działalność społeczna.
To jest powołanie, które wybrało mnie samo.
To jest służba Polsce, będąc tak daleko od niej.

Przysięgałem przed obliczem Najświętszego obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie i mojemu ojcu, Waldemarowi Józefowi Perucie gdy żegnał się z tym światem. Przysięgałem – że ich imiona wrócą do Polski, donośnie, z honorem i na zawsze.

Moją misją jest by upomnieć się o nich wszystkich.

Karol Kamil Peruta

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑